Jan Chryzostom Pasek

Pamiętniki - Rok 1658

Rok 1658 (fragment)

Po owej szczesliwej wiktoryjej, zrobiwszy te robote prawie we trzech godzinach, zaraz tam osadzil na tej fortecy Wojewoda kapitana Wasowicza z ludzmi. Poszlismy nazad, kazdy do swego stanowiska, bo trzeba bylo w tak wielka uroczystosc mszej swietej sluchac. Mielismy ksiedza, ale nie bylo aparatu. Jeno cosmy w lasy weszli, az ks. Piekarskiemu wioza aparat, po który byl noca wyprawil. Tak tedy stanelo wojsko; nagotowano do mszej na pniaku scietego debu i tam odprawilo sie nabozenstwo, napaliwszy ogien do rozgrzewania kielicha, bo mróz byl tegi. Te Deum laudamus spiewano, az po lesie rozlegalo. Kleknalem ks. Piekarskiemu sluzyc do mszej; ujuszony ubieram ksiedza, az Wojewoda rzecze: Panie bracie, przynajmniej rece umyc. Odpowie ksiadz: Nie wadzi to nic, nie brzydzi sie Bóg krwia rozlana [dla] Imienia Swego. A potym naszych luznych spotykalismy, wiezacych nam suplement rozny. Gdzie kto swego zastal, tam siadl i jadl z owego wczorajszego glodu. Wojewoda wesolo jechal, ze to prawie niezwyczajnym przykladem, bez armaty i piechot wzial fortece taka; to utrumque móglby byl miec od kurfistrza blisko stojacego, ale fantazyja w nim byla, ze nie chcial sie klaniac, ale zeby do niego samego ta regulowala sie slawa. Ufajac w Bogu porwal sie i dokazal. 

 

 


W przypadku znalezienia błędu na stronie - prosimy o informację. kontakt


copyright © 2002 - 2010
www.Zaprasza.eu
oraz
Fundacja  Promocji  Kultury
Wszystkie prawa zastrzeżone